***
nie zaszczekał. Uniósł tylko mordę o rok bielszą. Pchnąłem drzwi i usiadłem przy oknie. Niebo było wyższe, a wzgórze niższe. Spływając w dół rzeki przeciągnęli tuż obok: kręcili koła, rzucali jakieś słowa znałem tylko typ czółna. Przyzwyczaić się do jednego miejsca to poznać materię od jej strony najcichszej. Przyjąłem w spokoju gwiazdę wieczorną.
