Ku całości

„W malarstwie część trzeba poświęcić dla całości”.
Wynikła z intuicji, iż wszelkie byty dążą ku zespoleniu i harmonii, klasyczna teza Reynoldsa wydaje się szczególnie trafna w odniesieniu do malarstwa pejzażowego.
Dając własną interpretację przeżywanej natury, chcąc nam powiedzieć o niej coś od siebie, a przy tym nie będąc w stanie pominąć jej uniwersalnego wzorca, malarz krajobrazu unosi substancję fizyczną w zborne struktury.

Radując oko
Jest ciepło, choć jesień, a powietrze czyste i wiedzą o tym kolory.
Spójrzmy.
Fiolet jeziora, biel architektury i górą, w tle, nieprzebrane bogactwo zieleni. Gęstych. Bo tu wciąż jeszcze kraina borów.
Ale obraz jest także abstrakcją.
Jego harmonia wynika z kontrastu i różnorodności barwnych plam, tworzących pola napięć i wyważające się nawzajem formy.
Tytuł: Termitiera2.
Decydując się na niego, Tadeusz Wachowiak przydał pejzażowi wyrazisty symbol. Jakoż kwadraciki rozmaitych bieli, z których scalona jest w jeden migotliwy wapień ta cała nadwodna architektura, przypominają komórki i ścianki owadziej biosfery…
I na tym się kończy publicystyczna ironia.
Orkiestruje to, co malarskie.
Trzy szachujące się plany: wody, brzegu i borów (ich zieleń łączy ze sobą niebo, zabarwia je sobą) dają w efekcie w i d o w i s k o w e piękno n i e p o d z i e l n e j natury we wszystkich jej kontrastach i różnorodnościach.
Gra kolorów.
Pełnia.
Obraz zdaje się mówić: ważniejsze od wszystkich innych względów jest usatysfakcjonowanie oka2.

Kojąc ducha
„Malarz krajobrazu powinien chodzić po polach z pokorą w sercu”.
To zdanie Constable’a przypomina się przy oglądaniu niewielkiego płótna Jadwigi Kotlarczyk, Nad Wdą3.
Silne działanie obrazu bije z w y c i s z e n i a. Ciche jest światło, łagodne są barwy, trwa spokój form.
To wczesne rano. Nocą był chłód, bo i tu jesień, ale słońce oświeca już wzgórza nad rzeką; po niebie widać: dzień będzie ciepły. I wszystko zmierza ku brązom, ugrom i złotu.
Pejzaż cechuje malarska miękkość. Tu poruszono sprawy powietrza i światła.
Zmiękczenie konturu, ruszenie go – powiedziałby Cybis – odebrały kształtowi rzeźbiarską ostrość i izolację: zbliżyły do innych kształtów…
Powstała j e d n i a.
Czyste ujęcie zjawiska przyrodniczego.
Subtelny laserunek odsłoni splot płótna, ciekawą technologię, finezyjną i spokojną pracę pędzla.
Wszystko to razem daje w odbiorze u k o j e n i e, owo przeżycie, które psychologia określiła jako „pogodne”, a Huxley jako „melancholijne, jak melancholijnymi są najpiękniejsze krajobrazy”4.









1 Pejzaż z jesiennego pleneru malarskiego „Charzykowy 84”.
2 Ponoć tak sądził Rubens, o czym wspomina Herbert Read w książce Sens sztuki.
3 Toruńska malarka namalowała ten krajobraz na jesiennym plenerze „Wdzydze Kiszewskie 85”.
4 Patrz: Władysław Tatarkiewicz, O szczęściu, PWN 1979, s. 86-87.

Forma prezentowana w przeglądarce internetowej nie odzwierciedla dokładnie zapisu drukowanego. Zapraszamy do zapoznania się z oryginalnym układem literniczym dostępnym w postaci skanu - wyświetl plik PDF (w nowej zakładce)