spiętrzony wapień jego struktur
z najlepszego okresu. I ta złość niemal
w prowadzeniu ręki, to stąd bodaj owa
gwałtowność form, wynikająca także z ich
nasycenia a zatem kolor
t o n zielone brązy z Rembrandta i
nie tylko: ta
oślepiająca biel
okna naprzeciwko twarzy starego Fausta!
*
a jednak
po latach
ściszenie
*
Staje mu się bliska rzeźba Moore’a przez
proste związki z naturą
docenił
naturę, jest wzorcem
*
I u mnie w obrazie zderzają się formy
masy, linie wykazują aktywny stosunek
do siebie, do płaszczyzn
trzeba
aby stały się jednią, jak widać to wokoło
i na co dzień
przywoływał do okien pracowni
za którymi bezlistne jeszcze na przedwiośniu
drzewa zdawały się czekać
na ruch
z jego strony, na u-
chwycenie napięć i kierunków
w swoich gałęziach i gałązkach
w harmonii
całej przestrzeni
*
miary. I nieprzezwyciężony do końca już
nawyk zaczynania rzeczy od dołu
i
z lewa, skąd ręka
szła wyżej wciąż wyżej ku ustalonemu centrum
tematu z Vermeera, którego wielbi
za rodzaj ładu trwający w dziele; bo
dzięki światłu istnieją przedmioty
*
to w jednym z późnych płócien
końcowego okresu, w obrazie Czarnej Madonny
w tonacji zielonej
uzyska królewskie świecenie z cichej
bieli tła
muśniętej jakby bezwiednie
przez czerwień i błękit
nie przytłumiając ogólnego wrażenia:
kojącej zieleni
*
Ale naprawdę, to nasza jest tylko
śmierć, tyle na kartce papieru
na dwa tygodnie przed własnym zejściem
zżył się z nią
wcześniej
przywykł być może czy p o j ą ł; przeto i
ogrzał, jak
gałkę z chleba szarego wykulaną w dłoniach
dając odpowiedź na
jedno co najmniej z tych kilku Pytań kreślonych
w Duino, choć
wiemy także: nie znał ich wcale, nie znał ich autora.